Przejdź do głownej zawartości

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Szlakiem irlandzkiej whiskey

Przychodzi czasami taki moment, że zmęczeni rodzinnymi wakacjami, kierujemy swoje myśli w stronę prawdziwie męskiego bądź kobiecego wyjazdu. Oczami wyobraźni widzimy siebie w grupie pasjonatów spędzających wolny czas na tym, co naprawdę sprawia nam radość. Bo czyż może być coś przyjemniejszego niż podróż szlakiem ulubionego trunku ze szklanką whiskey w dłoni?

Kiedy pomyślimy o Irlandii, oczami wyobraźni widzimy klify schodzące do morza, bezkresne połacie zieleni, obchody uroczystości św. Patryka oraz oczywiście butelki whiskey. Według legendy to właśnie św. Patryk miał spopularyzować na wyspie metodę produkcji whiskey. Pewnym jest natomiast fakt, że mnisi w klasztorach już w X wieku rozpoczęli wytwarzanie tego trunku. Początkowo jedynie do celów zdrowotnych. Alkohol miał przedłużać życie oraz łagodzić niektóre dolegliwości (m.in. paraliż czy kolkę).

Creative Commons Attribution-Share Alike License

Old Bushmills Distillery

Wyprawę szlakiem whiskey warto rozpocząć od Irlandii Północnej. Tam w miasteczku Bushmills, na północnym wybrzeżu, produkuje się whiskey o tej samej nazwie. Początki destylarni sięgają 1608 roku (właściciele destylarni uważają, że jest ona najstarsza na świecie). Wówczas to król Jakub I zezwolił na produkcję whiskey w tym regionie. Każdy kto zawita do Bushmills może zwiedzić fabrykę whiskey oraz prześledzić każdy etap produkcji tego trunku. Po wkroczeniu do całego kompleksu można zauważyć wszechobecne beczki, które stają się właściwie znakiem rozpoznawczym. Dzięki nim można poznać sposób magazynowania whiskey, a także rozsiąść się w fotelu wykonanym z oczywiście beczki. Wycieczka trwa 40 minut.  W tym czasie można dowiedzieć się jak garść jęczmienia przeistacza się w łyk whiskey. Cała wyprawa zakończona jest degustacją wybranych produktów. Co ciekawe, w sklepie przy destylarni można nabyć specjalnego 12-letniego Bushmillsa, który nie jest dostępny w żadnym innym miejscu. Dodatkowo sprzedawane są przeróżne gadżety, a także dżem o smaku whiskey. Kto miałby chęć na takie eksperymenty?

This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike License

Old Jameson Distillery

Z Irlandii Północnej wszystkie drogi prowadzą do Dublina. Tam znajduje się Old Jameson Distillery. W fabryce whiskey każdy koneser dowie się jak narodził się sławny Jameson, obejrzy zabytkową destylarnię, słodownie oraz pozna etapy produkcji whiskey. Gotowy trunek dojrzewa w beczkach po portugalskim porto bądź hiszpańskim sherry.  A wszystko zaczęło się w 1780 roku kiedy to John Jameson wyprodukował słynną whiskey. Przyświecało mu, jak i całej rodzinie Jamesonów, motto „Sine Metu” (bez obaw), które do tej pory znajduje się na etykiecie każdej butelki. Na koniec niewielkie testowanie. Każdy otrzymuje trzy małe kieliszki zawierające szkocką, burbon oraz whiskey irlandzką. A więc do dna!

This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike License

Old Midleton Distillery

Z Dublina warto udać się dalej na południe kraju wprost do miasta Midleton w hrabstwie Cork. Tutaj bowiem znajduje się Old Midleton Distillery. Od lat 60. ubiegłego wieku cała produkcja przeniosła się do nowego kompleksu fabrycznego, a stary budynek (powstały w 1833 r.) został zaadaptowany na muzeum. Wycieczka rozpoczyna się od pokazu filmowego, który przybliża całą historię irlandzkiej whiskey. Później nie pozostaje nic innego jak wyprawa z przewodnikiem do fabrycznych pomieszczeń. Podczas zwiedzania każdy smakosz dowie się jak przebiega proces destylacji oraz jaka jest różnica między irlandzką whiskey a szkocką whisky. A wszystko w atmosferze uwielbienia dla miejscowego trunku. Dużą atrakcją z pewnością są oryginalne, zabytkowe samochody, którymi przed laty rozwożono alkohol oraz stare i wciąż sprawne koło wodne. Oczywiście po wycieczce warto zajrzeć do pubu przylegającego do muzeum na szklaneczkę Tullamore Dew bądź Redbreast.

0 KOMENTARZY

Dodaj własny komentarz

*
*
*