Przejdź do głownej zawartości

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Najbardziej francuski ze wszystkich

czyli filmowy żywot pałacu Zamoyskich w Kozłówce.

Nawiedzony dwór, rezydencja arystokratyczna, luksusowy hotel a nawet słynne Nohant. Te role ma już na swoim koncie zespół pałacowo-parkowy w Kozłówce. Jak zaczęła się filmowa kariera dawnej siedziby Konstantego Zamoyskiego?

Jesienią 1970 roku na ekrany kin wchodzi film „Lokis. Rękopis profesora Wittembacha”, w reżyserii Janusza Majewskiego. Zdjęcia do filmu powstawały m.in. w podlubelskich Zawieprzycach i Kozłówce. Profesor Wittembach, w poszukiwaniu rzadkich tekstów o tematyce sakralnej, dociera na Litwę. W pałacu hrabiego Szemiota będzie świadkiem wydarzeń, które doprowadzą do rodzinnej tragedii. Ich tłem jest kozłowiecki zespół pałacowo-parkowy. W kadrach rozpoznawalne są: brama pałacu, dziedziniec z charakterystyczną bryłą samego budynku, pałacowe wieże (to w jednej z nich jest przetrzymywana szalona matka hrabiego, porwana niegdyś przez niedźwiedzia), kaplica oraz park. To właśnie tu rozegrała się scena polowania na jastrzębia, którą zapamiętał dyrektor Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, Krzysztof Korancki. Opowiadał o niej dziennikarzom tygodnika „Wspólnota”:„Najbardziej efektowne oszustwo pojawiło się w „Lokisie”. Nasz ogrodnik mówi do mnie: szefie, widział pan tego jastrzębia? To ta kura jarzębata” (…) w scenie ataku jastrzębia na kurczaka najpierw sfilmowano lecącego jastrzębia, potem kura przy kurczaku machała skrzydłami. Na ekranie wyglądało to całkiem przekonująco”. Choć w „Lokisie” najpiękniej „zagrała” pałacowa kaplica, zaś jeden z najefektowniejszych kadrów wykonano przy pomocy lustra, znajdującego się nad organolą, to dla współczesnego widza ciekawsze mogą być kadry, dokumentujące zmiany, jakie zaszły w ogrodzie i na pałacowym dziedzińcu. W filmie sprzed lat próżno szukać śladów zadbanych gazonów, wypielęgnowanych trawników i kwiatowych kwater, z których słynie obecnie Kozłówka.

chopin pragnienie01

Parkową elewację (wschodnią) pałacu Zamoyskich, jako gotową scenografię, wykorzystuje rok później (1971) reżyserka Wanda Jakubowska. Autorka kojarzona obecnie z filmem zaangażowanym politycznie, ma na swoim koncie komedię „150 na godzinę”. Bohater filmu, Marcin mieszka na wsi. Jego los odmieni przejażdżka luksusowym samochodem. Właściciel auta poszukuje na prowincji Kosówki. Znajduje się tu pałac, w którym bawi „złota młodzież” z wielkiego miasta. Auto i świat luksusu imponują Marcinowi. Postanawia zrobić karierę, której wyznacznikiem będzie podobny samochód. Moralizatorski finał tej opowieści – „pieniądze szczęścia nie dają” – jest łatwy do przewidzenia. Filmową Kosówką była… Kozłówka, a samochodowe rajdy odbywały się po parkowych alejkach.

W pełni, pałacowe wnętrza ze znajdującymi się w nich meblami i obrazami, ekipa filmowa wykorzystała po raz pierwszy w komedii „Poszukiwany, poszukiwana”, w reżyserii Stanisława Barei (1972). Ojcem sukcesu filmu był nie tylko reżyser, ale przede wszystkim Wojciech Pokora, grający brawurowo postać Stanisława Marii Rochowicza vel Marysi. Akcja filmu rozpoczyna się w muzeum czyli we wnętrzach pałacu Zamoyskich w Kozłówce. Salon Czerwony, Sypialnię Hrabiny, Sień czy Bibliotekę można zidentyfikować dzięki zgromadzonym tu dziełom (m. in. „Polowanie na dzika” czy „Portret Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej”). Co ciekawe, intensywne kolory ścian pomieszczeń, charakterystyczne dla obecnego wizerunku pałacu, w filmowych kadrach skrywała…biel. W komedii „Poszukiwany, poszukiwana” ważnym miejscem było nie tylko muzeum – czyli kozłowiecki pałac, ale także jego obszerne magazyny. To właśnie z jednego z nich ginie obraz współczesnego malarza, o którego kradzież został oskarżony Rochowicz. Filmowy magazyn to ni mniej ni więcej a skład Centralnej Składnicy Muzealnej z rzeźbami socrealistycznymi, ulokowany w pałacowej kaplicy. Dzięki temu, że akcja filmu toczy się w środowisku muzealników, widzowie mogą zobaczyć, jak powstają karty magazynowe dzieł sztuki oraz dowiedzieć się, że muzealna pensja wynosiła wówczas… 1600 złotych.

biesy

W kwietniu 1984 roku do Kozłówki zawitała kolejna ekipa filmowa. W sprawozdaniu muzealnym odnotowano: „wnętrza muzealne oraz użyczone eksponatów były rekwizytami przy realizacji filmu TVP „Michał” w reżyserii Andrzeja Konica, będącego częścią serialu „1944”, zrealizowanego w ramach obchodów 40-lecia Polski Ludowej”. Pięcioodcinkowy serial telewizyjny był rzeczywiście zaangażowany społecznie, zgodnie z panującym duchem czasów. Pałac, otaczający go park i dawny folwark stały się areną rozważań o reformie rolnej i podziale majątków ziemiańskich. Herb Zamoyskich –„Jelita” był symbolem odchodzącego w przeszłość świata. Symboliczne stało się także zaanektowanie najpiękniejszego pałacowego wnętrza – Salonu Czerwonego – przez mieszkańców spalonego folwarku. Pałac w Kozłówce „zagrał” więc to, czym był, czyli dawną siedzibę arystokratów, z pięknymi meblami, obrazami w złoconych ramach i ruchomymi porcelanowymi figurkami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Inny film z Kozłówką, potraktowaną jako pełnoprawna bohaterka filmowej opowieści, powstał w roku 1986.W czerwcu na terenie zespołu pałacowo-parkowego pojawiła się ekipa filmowa pod wodzą Janusza Kidawy, reżysera filmu „Pan Samochodzik i niesamowity dwór”. Zawodowym aktorom kroku dotrzymywali mieszkańcy Kamionki i Firleja, a jednym z konsultantów filmu był dyrektor Muzeum Zamoyskich, Krzysztof Kornacki. Pałac w Kozłówce był filmowym majątkiem Czerskiego, bogatego antykwariusza, kolekcjonera XIX-wiecznej sztuki, opiekuna zbiorów hrabiego Alojzego Bruśnickiego. Grupa pracowników Ministerstwa Kultury (w niej znalazł się pan Tomasz–Samochodzik) ma przeprowadzić inwentaryzację zabytkowych przedmiotów, pozostawionych przez zmarłego zbieracza. W przyszłości powstanie tu muzeum. Zanim jednak do tego dojdzie, musi zostać rozwiązana pewna zagadka… „Praca w naturalnych warunkach, jakimi są wnętrza pałacu kozłowieckiego a nie specjalnie przygotowanej scenografii ma swoje niewątpliwe walory” mówi dziennikarzom Kuriera Lubelskiego kierownik planu, Wiesław Sibilski „są też i mankamenty. Dużo kłopotów sprawiło wykonanie obrotowej ściany, za którą ma się znajdować loża masońska. Reżyser Janusz Kidawa z zadowoleniem dodaje, że skarby hrabiego: srebra, kosztowne naczynia i figurka są autentyczne i pochodzą ze zbiorów muzealnych pałacu. Filmowcy realizowali swój plan pod czujnym okiem pracowników Muzeum, ale także turystów. Jacek Szczepaniak w „Kurierze Lubelskim” donosił:„Od paru dni turyści spacerujący po parku pałacowym w Kozłówce pytają z wyrzutem pracowników muzeum:„Panie kustoszu, dlaczego nie dbacie o grobowiec Bruśnickich; czemu on taki zapuszczony?” I nieufnie słuchają wyjaśnienia, że Kozłówka nigdy nie należała do Bruśnickich, a grobowiec jest dekoracją filmową. (…)Duże znaczenie w filmie ma scenografia. Wnętrza kozłowieckiego pałacu olśniewają bogactwem i przepychem, a akcja rozgrywa się przecież w zaniedbanym dworze, pełnym kurzu i pajęczyn. Dlatego wykorzystano skromniejsze pomieszczenia na parterze i różne zakamarki zespołu pałacowego. Kurz robi się z cementu. Pajęczyny powstają z rozrzedzonego butaprenu, cegły ze styropianu a kościotrupy ze sztucznego tworzywa. Czaszki patynuje się świecami a kostiumy – sadzą z kominków. Grobowiec, który wprowadza w błąd turystów, został zbudowany z płyt pilśniowych i płótna, obrzuconego piaskiem.” Grobowiec, niestety, zdemontowano. „Loża masońska” z obrotową ścianą do dziś pozostała na pałacowym strychu. A skarby loży? Turyści wypatrzą je z pewnością w szafach Jadalni, witrynach Kredensu i Salonu Białego pałacu w Kozłówce.

Uważny widz zidentyfikuje pałac w Kozłówce w filmie „Biesy”Andrzeja Wajdy z roku 1988. Sale pałacu Zamoyskich wykorzystano w scenach z domu Mikołaja Stawrogina, ale przede wszystkim pałacu gubernatora i jego córki, Lisy. To przed pałacem rozegra się kluczowa scena filmu: buntu robotników i jego krwawego stłumienia. Mroczny klimat filmu pozwolił ekipie na wykorzystanie nie tylko reprezentacyjnych: Salonu Czerwonego czy Biblioteki, przemianowanej w „Biesach” na gabinet gubernatora, ale także pałacowych sieni, klatek schodowych i korytarzy, nie udostępnianych na co dzień turystom.

Zimą 1988 roku, w Kozłówce pojawiła się kolejna międzynarodowa ekipa filmowa. Stało się tak za sprawą serialu „Arsene Lupin”. Zdjęcia do filmu powstawały m.in. Belgii, Francji, Hiszpanii, Szwajcarii oraz Polsce. Za „Sztandarem Ludu przypomnijmy, że akcja filmu przedstawiała się następująco: „do zamku polskiego magnata gentelman włamywacz przyjeżdża śladem zapomnianego nokturnu Chopina, jako książę Serbii”. I jeszcze jedna pamiętna historia z filmowego planu, opowiadana przez Dyrektora Muzeum, Krzysztofa Kornackiego dziennikarzom tygodnika „Wspólnota”:„Kiedy kręcono jeden z odcinków serialu o przygodach Arsena Lupin, koło łowieckie „Lis” z Lubartowa, którego byłem prezesem, wystąpiło jako statyści (…) Myśliwi zagrali w kożuchach, ze strzelbami (…) w gumofilcach. Nikt poza krajami demokracji ludowej nie używał takich butów do polowania”.

Rok 2000 sprowadził do zespołu pałacowo-parkowego ekipę filmu „Chopin. Pragnienie miłości”. W pałacowych wnętrzach i parku powstała ponad połowa zdjęć, wykorzystanych przez reżysera, Jerzego Antczaka. Jak donosi autor „Polski na filmowo” Marek Szymański, „ta reprezentacyjna magnacka siedziba udawała w filmie posiadłość we francuskim Nohant, w której mieszkała pisarka George Sand, przez długie lata towarzyszka życia Chopina. Tutaj także kręcono sceny rozgrywające się w salonie baronowej Rothschild”. Filmowcy zajęli zarówno sale ekspozycji Muzeum Zamoyskich (Czerwony Salon to salon baronowej Rothschild, Sypialnia Hrabiny – paryskie mieszkanie Liszta, Sypialnia Konstantego – pokoje F. Chopina a Kredens, Jadalnia i Salon Biały – posiadłość G. Sand), jak również nieudostępniane zwiedzającym wnętrza, znajdujące się w pałacowych oficynach. To tu, dzięki staraniom scenografów, wyczarowano warszawskie mieszkanie Chopinów, sypialnię G. Sand oraz mieszkanie dorosłej już Solange. To właśnie o Kozłówce reżyser Jerzy Antczak zwykł mawiać „najbardziej francuski ze wszystkich znanych mi pałaców”. Ciekawostką może być fakt iż, mimo obecności na ekspozycji wielu instrumentów muzycznych, ekipa filmowa przywiozła do Kozłówki… własne fortepiany. Dla potrzeb filmowych, wszystkie instrumenty były nieme. Dźwięk pod nie podkładano w post produkcji. Popularność „Chopina” to nie jedyny „zysk” dla Muzeum. Jak można było przeczytać w „Dzienniku Wschodnim”:„Niedługo po ostatnim klapsie, ekipa filmowców pojawiła się w Kozłówce, by dyrekcji muzeum podziękować za serdeczne przyjęcie i współpracę. Gest to dziś wyjątkowy. Reżyser Antczak pozostawił czek na blisko 390 tysięcy złotych, co żyjącemu z marszałkowskiej dotacji muzeum pozwoliło myśleć nadzieją o nadchodzącej zimie. Na ręce dyrektora Krzysztofa Kornackiego reżyser przekazał także XIX wieczny żyrandol, który wkrótce zawisł z dawnym gabinecie hrabiego Zamoyskiego. Natomiast Danuta Stenka i Piotr Adamczyk, w pałacowym ogrodzie, nieopodal bramy wejściowej, posadzili drzewko platanu, któremu nadali imię „Fryderyk”. Przyjęło się pięknie”.

el_zach_lipiec

Nohant to nic, w porównaniu z filmowymi wydarzeniami, jakie przyniósł rok 2004. Na frontonie pałacu Zamoyskich załopotały faszystowskie proporce. Na dziedzińcu zaroiło się od wojska i ciężkiego sprzętu. Manifestacja siły była dopełnieniem historii z „Aryan Couple” w reżyserii Johna Daly. Scenariusz filmu powstał na podstawie prawdziwych wydarzeń, związanych z życiem żydowskiego przemysłowca, Józefa Krauzenberga. Aby uratować swoją rodzinę, musi on paktować z oficerami III Rzeszy. Kozłówka do tego stopnia inspirowała reżysera, że niemal każde wnętrze – nawet taras i klatki schodowe, przeznaczone dla służby – znalazły się w filmowych sekwencjach.

Czy Kozłówka i jej zbiory nadal inspirują ekipy filmowe? Przekonamy się o tym już wkrótce. Opowieść o filmowej Kozłówce niech zakończy wypowiedź Piotra Adamczyka, cytowana przez „Gazetę Wyborczą” po realizacji zdjęć do filmu J. Antczaka: „Choć pochodzę z Warszawy, najchętniej zaprosiłbym Was do Kozłówki koło Lublina. To wspaniałe miejsce na weekend albo jednodniową wycieczkę. Piękna okolica, cudowne, czyste lasy i świetnie zachowany pałac Zamoyskich, który daje wyobrażenie o tym, jak żyli niegdyś magnaci. Z Kozłówką wiąże się dużo moich cudownych wspomnień i na pewno jeszcze nie raz tam wrócę”.

0 KOMENTARZY

Dodaj własny komentarz

*
*
*