Przejdź do głownej zawartości

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

Żona dla Alfreda

Muzeum Okręgowe w Suwałkach – podobnie jak wiele innych tego typu instytucji kultury – staje każdego dnia przed wyzwaniami rzeczywistości. W mediach w trakcie dyskusji o kulturze i sztuce padają wielkie liczby. Miliony złotych przekazywane na nowe gmachy muzealne, setki tysięcy na organizacje wystaw, dziesiątki – na różnego rodzaju imprezy, plenery, zakupy. Tłumy w muzeach – pałacowych rezydencjach królewskich – w czasie trwania programu Nowoczesny patriotyzm. Obraz Gierymskiego Pomarańczarka, który dzięki hojności sponsora wrócił do Muzeum Narodowego w Warszawie itd. itp. Jak te wielkie liczby, prężne działania i spektakularne wydarzenia przełożyć na dzień powszedni niewielkiego muzeum leżącego gdzieś na uboczu, skąd się łatwo wyjeżdża, a dokąd niechętnie i trudno wraca, gdzie nie jest gafą przyznać się, że nigdy nie było się w miejscowym muzeum?

Silne strony suwalskiej instytucji kultury to – wbrew temu, co napisałam wyżej – położenie i lokalność. W tym, co tutejsze, poszukano już przed laty uniwersalnych wartości.

DSC_3963

W 1849 roku w Suwałkach urodził się Alfred Wierusz-Kowalski. Obok Marii Konopnickiej to najbardziej znany suwałczanin. Postać, która łączy to miejsce z ważnymi ośrodkami kultury i sztuki, z Monachium, gdzie żył i tworzył ponad czterdzieści lat, i z Europą, gdzie miłośnicy malarstwa cenią i podziwiają jego obrazy. Zakopane miało Witkiewicza i Witkacego, Kraków – tętniącą (niegdyś) życiem Kossakówkę, Suwałki – Wierusza, a dziś już Wieruszy, bo w kolekcji muzealnej wolą spadkobierców znalazły się dzieła kolejnych pokoleń malarskiego rodu: Czesława (1882–1984), związanego z międzywojennym Wilnem, i Joanny (1930–2005), dla której Paryż stał się miastem wybranym.

Powiększana maleńkimi krokami kolekcja dzieł protoplasty malarskiego rodu ma okazję wzbogacić się o obraz znaczący. Jest to jedyny portret żony, Jadwigi z Szymanowskich (1859–1916), namalowany przez artystę. I znowu odwołano się do przykładów z przeszłości. Mogła Konopnicka otrzymać w darze od narodu dworek w Żarnowcu, mógł Wrocław zmobilizować mieszkańców do wykupienia przed kilku laty skarbu średzkiego, mogą suwałczanie wspólnie kupić portret Jadwigi do muzealnych zbiorów! Problemem najważniejszym było przekonanie potencjalnych darczyńców, że – wpłacając symboliczną złotówkę na konto Jadwigi – kupują obraz dla muzeum, czyli dla siebie. Odwiedzając galerię, będą patrzyli z dumą na dzieło, które dzięki nim tam się znalazło. Argumenty typu „tylko sztuka wynosi ponad codzienność” miały pobudzić do zaangażowania w akcję. A jej celem była nie tylko zbiórka pieniędzy, ale także upowszechnienie wiedzy o muzeum, o Alfredzie Wieruszu-Kowalskim, o znaczeniu sztuki w życiu. Pomysłodawcy – pracownicy Działu Sztuki Muzeum Okręgowego w Suwałkach – wierzyli, że spotkania pomogą odwiedzającym muzeum po raz pierwszy (a nie były to przypadki odosobnione) oswoić muzeum, pokazać jego atrakcyjność, wyrobić nawyk nie tyle zwiedzania, co odwiedzania gmachu, w którym z biegiem czasu miało się dziać coraz więcej ciekawych rzeczy.

W zapowiedziach akcji, w wywiadach i relacjach podkreślano, że to bogata kolekcja muzealna ma szanse przyciągnąć do Suwałk znawców malarstwa z Polski, a nawet Europy, że to muzeum może być atrakcją dla turystów zmęczonych upałem lub niepogodą i szukających w nim głębszych przeżyć lub wiedzy o regionie, jego kulturze, sztuce.

766

Pomysłodawcami akcji kierowało przekonanie, że drobne, czasem większe datki od mieszkańców czy od firm suwalskich, pozwolą zebrać potrzebną sumę. Kluczem do sukcesu miała być powszechność.

Opracowano plan i akcja ruszyła 30 września 2012 roku. Ideą były comiesięczne spotkania w muzeum przeznaczone dla dorosłych i dzieci. Każde o innym temacie przewodnim i z różnorodnymi zabawami dla najmłodszych. Przygotowaliśmy stronę internetową poświęconą akcji pozyskiwania pieniędzy, ale jednocześnie po prostu Alfredowi Wieruszowi-Kowalskiemu, jego życiu i twórczości, na której miały się ukazywać informacje nie tylko o spotkaniach i rosnącym, bo jakże inaczej, słupku wysokości zebranej sumy, ale także o wszystkim, co się wokół malarza i z jego powodu dzieje, i znowu – w Polsce i Europie, żeby nie powiedzieć – w świecie. I też z tego powodu, dla popularyzacji akcji i jej bohatera, którym jest oczywiście autor portretu, utworzony został profil na Facebooku. Wydrukowaliśmy reprinty pięciu pocztówek z dziełami Wierusza, pięć zakładek do książek z wybranymi fragmentami jego obrazów, repliki dwóch dziewiętnastowiecznych drzeworytów. Dochód z ich sprzedaży przeznaczony był na zakup portretu Jadwigi. Przygotowaliśmy ulotki z reprodukcją portretu, wyjaśnieniem idei akcji, numerem konta oraz adresami strony internetowej i profilu na Facebooku.

Akcję stosownym listem poparła Pierwsza Dama Rzeczypospolitej Anna Komorowska. Znalazło się wielu życzliwych obserwatorów i tych, którzy wspierali akcję medialnie. Niedzielne, trzygodzinne spotkania rozpoczynały się zawsze pokazem obrazu lub obrazów Alfreda Wierusza-Kowalskiego (wśród nich nigdy nie zabrakło portretu Jadwigi) i stosownym do okoliczności wystąpieniem o twórczości malarza. Na pierwszym spotkaniu zaprezentowano rodzinne portrety Wieruszów-Kowalskich znajdujące się w suwalskiej kolekcji, których autorami są, oprócz Alfreda Wierusza-Kowalskiego, także Czesław, Joanna oraz Wacław Szymanowski i Ludomir Sleńdziński. Szczególną atrakcją był pokaz październikowy, gdy z okazji Urodzin u Alfreda (Wierusza-Kowalskiego) (zawsze z adnotacją, że to spotkanie z cyklu Żona dla Alfreda), pokazane zostały obrazy z prywatnej kolekcji. Niektóre z nich nigdy wcześniej nie były prezentowane publicznie w Polsce. Na tym spotkaniu pokazaliśmy wizualizacje przygotowywanej w nowej aranżacji stałej galerii Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Zainteresowanie było duże. Suwałczanie byli ciekawi, jak po trzech latach nieobecności w gmachu głównym będzie wyglądała wystawa malarstwa Wierusza-Kowalskiego. Na pokaz obrazów, już w kolejnych dniach tej krótkotrwałej wystawy, zostali zaproszeni na specjalne lekcje muzealne uczniowie suwalskich szkół. Zamiast biletów dostali repliki drzeworytniczych reprodukcji obrazów Wierusza-Kowalskiego, a dochód z ich sprzedaży trafił na konto Jadwigi.

Niedzielnych spotkań odbyło się pięć: inaugurujące akcję Żona dla Alfreda (Wierusza-Kowalskiego), Urodziny u Alfreda, Wilk nie jest taki zły, Świąteczne zabawy nie tylko dla dzieci i Gdzie Rzym, gdzie Krym. Czy Suwałki to Glasgow?. Na ostatnim z nich, co tłumaczy tytuł, widzowie mogli obejrzeć fragmenty filmu dokumentalnego o historii zakupu przez władze Glasgow kontrowersyjnego obrazu Salvadora Dalego i wpływie tej decyzji na rozwój miasta. Tak samo – w co wierzymy – portret Jadwigi mógłby zmienić Suwałki.

Zabawy dla dzieci były różnorodne. Na każdym spotkaniu inne, bo liczyliśmy na to, że dzieci wraz z rodzicami będą wracały na niedzielne spotkania. Było wyklejanie szarego, wielkiego wilka, przytwierdzanie na miejsce z zawiązanymi oczyma zgubionego przez niego ogona, konkurs na najdłuższe wilcze wycie, robienie masek wesołego wilka. To kilka zabaw z dnia Wilk nie jest taki zły, który był zorganizowany przy wsparciu Parku Krajobrazowego Wigry, fundacji WWF Polska oraz Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. W trakcie innych spotkań dzieci m.in. dekorowały urodzinowe babeczki, piekły pierniki świąteczne, dekorowały bombki, wspólnie malowały wielki obraz. Wszyscy mogli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w roli modela pozującego do obrazu Wierusza. Dzieci bardzo chętnie malowały. Razem z rodzicami, bo okazało się to trudne, grały w memory kartami z obrazami Alfreda Wierusza-Kowalskiego, rodzice układali puzzle z reprodukcją portretu Jadwigi, albo rozwiązywali skomplikowane (!), „ćwiczące” umysł zagadki. Nagrodą bywała „Wieruszówka”, albo, zależnie od wieku, pluszowy konik.

urodziny-05

Wynik? Więcej niż skromny. Ale nadal zbieramy. Hasło Żona dla Alfreda (Wierusza-Kowalskiego) wciąż brzmi w Suwałkach, a może już i w Polsce. Szukamy nowych sposobów i wierzymy, że mityczny sponsor wreszcie się znajdzie. Nie przestajemy go szukać, wiedząc, że z każdą zebraną przez nas złotówką wzrasta szansa na zakup obrazu i przychylną reakcję mieszkańców Suwałk. Póki co, na nowej galerii Alfreda Wierusza-Kowalskiego w suwalskim muzeum Autoportret artysty będzie samotny, bez żony.

0 KOMENTARZY

Dodaj własny komentarz

*
*
*